Sharm El Sheikh jako baza wypadowa – jak wycisnąć maksimum z jednego dnia
Sharm El Sheikh to jeden z najwygodniejszych punktów wypadowych w całym Egipcie. Z jednej strony – Morze Czerwone z rafami, które wyglądają jak gotowa tapeta na pulpit. Z drugiej – pustynia Synaj, kaniony, góry i beduińskie wioski. Do tego dziesiątki lokalnych biur i setki ofert, od „lightowego” snurkowania z dziećmi po całodniowe wyprawy łączące kilka aktywności naraz.
Największa zaleta Sharmu jako bazy na wycieczki fakultatywne to krótkie transfery. Na pustynię jedzie się najczęściej 20–40 minut, do portu – kilkanaście minut, a wiele raf dostępnych jest z pomostów hotelowych. Dzięki temu da się dość sensownie połączyć kilka atrakcji w jednym dniu, o ile wcześniej przemyśli się tempo i własną wytrzymałość.
W praktyce da się ułożyć dzień tak, by przed południem poczuć piach w zębach na quadach, a po południu zamienić kask na maskę do snurkowania. Jednak nie każdemu służy opcja „all inclusive atrakcji”. Organizm szybko przypomina, że to urlop, a nie obóz kondycyjny.
Jakie typy wycieczek da się połączyć w jednym dniu
Najbardziej realne kombosy, które rzeczywiście funkcjonują w ofertach biur (albo można je samodzielnie dograć), to:
- półdniowe safari + relaks w hotelu – poranne lub popołudniowe quady/wielbłądy, a reszta dnia przy basenie;
- półdniowe safari + krótki wypad nad morze – np. poranne quady i popołudniowe snurkowanie z pomostu;
- krótszy rejs + wieczorny spacer po Naama Bay/Old Market – bez dodatkowych atrakcji typu quad po rejsie;
- program łączony z biura – np. „pustynia + kolacja + show” lub „rejs + Ras Mohammed z brzegu”.
Najmniej sensowne są połączenia: całodniowy rejs + wieczorne quady, albo intensywne safari + nocny wypad do Kairu czy na Górę Synaj. Na papierze wygląda świetnie, w realu kończy się marzeniem o prysznicu, ciszy i klimatyzacji.
Dla kogo wycieczki całodniowe, a dla kogo wersje „light”
Całodniowe wycieczki fakultatywne z Sharm El Sheikh to dobra opcja dla osób, które:
- lubią ruch i aktywne spędzanie czasu;
- nie mają dużych problemów z kręgosłupem, stawami czy chorobą lokomocyjną;
- nie jadą do Egiptu „tylko poleżeć”, ale chcą wrócić z konkretnymi wspomnieniami;
- akceptują, że część dnia spędzi się na transferach, a nie w basenie z drinkiem.
Wersje „light” – półdniowe safari, krótszy rejs, wycieczka tylko z brzegu – lepiej sprawdzą się u rodzin z małymi dziećmi, seniorów, osób z mniejszą tolerancją na upał oraz tych, którzy dopiero testują, czy pustynia i Morze Czerwone to ich klimat. To także dobre rozwiązanie przy krótkich wczasach – gdy szkoda poświęcać cały dzień na jedną wycieczkę.
Trzeba też brać poprawkę na czas przestawienia się organizmu. Pierwszy dzień po przylocie często oznacza niedospanie, aklimatyzację do temperatury i lekkie zamieszanie żołądkowe. Lepiej nie ładować wtedy najcięższych wycieczek. Bezpieczniej zacząć od czegoś łagodniejszego.
Dzień na pustyni vs dzień na Morzu Czerwonym – tempo i wymagania
Dzień na pustyni to intensywne, suche powietrze, słońce, kurz i wibracje. Jazda quadami czy buggy jest emocjonująca, ale męczy ciało. Większość trasy pokonuje się w pozycji półpochylonej, balansując na nierównościach. Dochodzi do tego ciepło, piasek w oczach i uszach, a przy tym dość mało cienia. Organizm pracuje na wysokich obrotach nawet wtedy, gdy tylko siedzi się na quadzie.
Dzień na Morzu Czerwonym ma inne wyzwania: kołysanie łodzi, słońce odbijające się od wody, mokry sprzęt, chlapanie słoną wodą. Snurkowanie i nurkowanie wymagają pewnej kondycji, ale inaczej obciążają ciało – to bardziej wysiłek tlenowy niż obrywanie kręgosłupa. Dla wielu osób rejs jest mniej męczący, dopóki nie dojdzie choroba morska.
Jeżeli ktoś ma problemy z kręgosłupem albo świeżo „po ortopedzie”, zwykle lepiej zniesie spokojny rejs niż tor przeszkód na quadzie. Z kolei osoby, które źle znoszą kołysanie na wodzie, mocniej docenią pustynię. Zdarza się, że małżeństwa dzielą się na tego typu wyjazdach: jedna osoba jedzie na safari, druga wybiera łagodniejszy program w okolicy hotelu.
Realny limit energii – kiedy odpuścić jedną atrakcję
Standardowe safari czy rejs trwają 4–8 godzin, razem z transferami. To spokojnie wypełnia większą część dnia. Dorzucanie do tego kolejnych atrakcji – shopping tour, pokaz delfinów, krótki city tour – brzmi kusząco, bo „skoro już tu jesteśmy…”. Tymczasem ciało często widzi to inaczej.
Dobrym wskaźnikiem jest moment, kiedy po raz trzeci myśl o klimatyzowanym pokoju wygrywa z myślą o kolejnych zdjęciach w telefonie. Jeżeli już na śniadaniu czujesz, że poprzedni dzień „siedzi w kościach”, lepiej przełożyć drugą całodniową wycieczkę o dzień. Przeładowany plan łatwo kończy się irytacją, spięciami w grupie i rozczarowaniem, zamiast poczuciem spełnienia.
Jak wybrać zaufane biuro i rodzaj wycieczki – hotel, rezydent czy lokalni organizatorzy
Wycieczki z Sharm El Sheikh można kupić u rezydenta, w hotelowym biurku „guest relation”, na ulicy, w małych lokalnych biurach albo online jeszcze przed wyjazdem. Dla kogoś, kto jest pierwszy raz w Egipcie, ten wybór bywa równie stresujący, jak pierwsza jazda na quadzie po kamieniach.
Hotel i rezydent biura podróży – wygoda i cena
Zakup u rezydenta lub w „oficjalnym” biurze hotelowym to rozwiązanie najprostsze. Sprzedawca mówi zazwyczaj w języku polskim lub przynajmniej angielskim, formalności trwają pięć minut, płaci się gotówką lub kartą, a poczucie bezpieczeństwa rośnie, bo „to od naszego biura”.
Minusem jest cena. Wycieczki zaproponowane w hotelu i przez rezydenta niemal zawsze są droższe niż u lokalnych organizatorów, niekiedy znacząco. Część osób płaci tę różnicę za święty spokój – ma jasne zasady, fakturę, opiekę rezydenta w razie problemów. Kto liczy budżet dokładniej, zwykle zaczyna szukać alternatyw na mieście.
Lokalne biura i organizatorzy – większa elastyczność
Lokalne biura w Sharm El Sheikh kuszą niższymi cenami, prywatnymi programami i mniejszym tłokiem. Zdarza się, że podobny program (np. rejs na Ras Mohammed) kosztuje u lokalnego operatora znacznie mniej niż u rezydenta. Różnica wynika z prowizji, kosztów marketingu i „bezpiecznej marży” dużych biur.
Wybierając biuro lokalne, trzeba jednak zadać kilka konkretnych pytań:
- czy firma ma oficjalną licencję na organizację wycieczek,
- czy łodzie/quady mają ubezpieczenie i przeglądy,
- czy pilot/guide mówi po polsku lub dobrze po angielsku,
- ile osób jest maksymalnie w grupie (na łodzi, w jeepie, na safari),
- co dokładnie jest w cenie, a za co płaci się osobno.
Dużym plusem lokalnych biur jest możliwość modyfikacji programu: dopasowanie godziny wyjazdu, krótsza wersja dla dzieci, dokupienie dodatkowej atrakcji (np. buggy zamiast quadów). Można też zapytać o mniej „folderowe” miejsca, jak spokojniejsze rafy czy mniej zatłoczone fragmenty pustyni.
Na co patrzeć oprócz ceny – ubezpieczenie, sprzęt i język pilota
Przy porównywaniu ofert łatwo skupić się wyłącznie na kwotach. Bardziej rozsądne jest zestawienie kilku elementów naraz:
| Element | Rezydent/hotel | Lokalne biuro |
|---|---|---|
| Cena | Zazwyczaj wyższa | Często niższa |
| Ubezpieczenie | Zwykle w standardzie | Trzeba dopytać o szczegóły |
| Język pilota | Często polski | Angielski, czasem polski |
| Wielkość grupy | Średnie/duże grupy | Od małych po duże, zależy od biura |
| Elastyczność programu | Raczej sztywne ramy | Większa możliwość modyfikacji |
Dopytując o szczegóły, dobrze jest usłyszeć konkrety: numer polisy, nazwę firmy ubezpieczeniowej, informację, czy quady mają ubezpieczenie, jak wygląda wsparcie w razie wypadku. Przy rejsach ważne są także kwestie sprzętu do snurkowania – czy jest w cenie, w jakim jest stanie, czy są kamizelki ratunkowe w odpowiednich rozmiarach.
Jak czytać opisy wycieczek i rozumieć „drobny druk”
Opisy wycieczek z Sharm El Sheikh często są bardzo kolorowe, ale mało precyzyjne. Warto wyłapać kilka fraz, które mają swoje „drugie dno”:
- „all inclusive na łodzi” – zwykle oznacza napoje, obiad, czasem przekąski; soki świeżo wyciskane, lody i alkohol są ekstra;
- „sprzęt w cenie” – maska, rurka, płetwy, ale buty do wody i pianka już nie;
- „opłaty parkowe dodatkowo” – mogą być zbierane w autokarze gotówką, nie zawsze są wliczone w końcową kwotę;
- „zdjęcia i film z wycieczki” – usługa fotografa to zwykle dodatkowy biznes, nie wchodzi w cenę podstawową.
Zanim zapadnie decyzja, warto zadać dwa proste pytania: „co dokładnie muszę dopłacić na miejscu?” oraz „czy po drodze będzie obowiązkowy postój w sklepie/papyrus shop/perfumerii?”. Te przystanki potrafią „zjeść” spory kawałek dnia i nie każdy ma ochotę na sesję sprzedażową po dwóch godzinach na słońcu.
Opinie, fora i krótkie „przesłuchanie” sprzedawcy
Przy wyborze lokalnego biura dobrze działają trzy źródła: grupy na FB (np. poświęcone Sharmowi), opinie w Google/Tripadvisorze oraz zwykła rozmowa na miejscu. W internetowych recenzjach trzeba odsiać skrajne emocje i skupić się na powtarzających się faktach: opóźnieniach, przepełnionych łodziach, problemach ze sprzętem.
Na miejscu warto zadać sprzedawcy kilka „niewygodnych” pytań: co dzieje się, jeśli łódź się zepsuje? Jak wygląda zwrot pieniędzy przy odwołaniu wycieczki z winy organizatora? Ile osób maksymalnie wchodzi na daną łódź/na jedną grupę quadów? Reakcja sprzedawcy na takie pytania często mówi więcej niż sam tekst ulotki.
Ta sama wycieczka u rezydenta i w lokalnym biurze – krótki scenariusz
Typowy przykład: rejs snorkelingowy do Ras Mohammed. U rezydenta – zdrowa cena, polski pilot, jasny plan dnia. U lokalnego organizatora – zauważalnie taniej, grupa międzynarodowa, pilot mówiący po angielsku lub polski przewodnik, ale w mniejszej liczbie terminów.
U rezydenta transfer jest zwykle bardziej przewidywalny, a komunikacja – prostsza, bo wszystko załatwia się przez hotel. W lokalnym biurze bywa bardziej „rodzinnie”: mniejsza łódź, mniej ludzi, elastyczność w wyborze punktów snurkowania, ale też większa zależność od konkretnego właściciela i jego ekipy.
W praktyce sporo osób miesza oba warianty: jedną dużą wycieczkę kupuje u rezydenta, by mieć poczucie pełnej opieki, inne – np. safari quadami czy krótsze rejsy – rezerwuje przez lokalne biura, wykorzystując różnicę w cenie i elastyczność programu.
Kto lubi planować precyzyjnie, może przyjąć prostą zasadę: maksymalnie dwie duże wycieczki całodniowe w tygodniowym pobycie plus 1–2 krótsze wypady. To pozwala naprawdę nacieszyć się i pustynią, i morzem, a jednocześnie skorzystać z hotelu, za który przecież też się zapłaciło. Resztę inspiracji i klimatów podróżniczych warto uzupełniać, czytając choćby więcej o turystyka w innych zakątkach świata.

Dzień na pustyni – rodzaje safari z Sharm El Sheikh
Klasyczne safari quadami – na skróty do zachodu słońca
Najpopularniejsza wycieczka z Sharmu to krótkie safari quadami – zwykle poranne lub popołudniowe, z jedną lub dwiema przerwami na zdjęcia i herbatę w „wiosce beduińskiej”. Programy wyglądają podobnie: przejazd busem na stację quadów, szybkie szkolenie, rozdanie chust i okularów, a potem 1–2 godziny jazdy po kamienistej pustyni.
To dobry wybór na „pierwsze podejście” do pustyni: mało formalności, niewielki koszt i adrenalina podana w lekkostrawnej porcji. Dla osób, które boją się pełnego dnia w słońcu, krótki wypad o 5–6 rano lub tuż przed zachodem bywa idealnym kompromisem.
Rozszerzone safari: quady + wielbłądy + kolacja beduińska
Drugi, bardzo popularny wariant to pakiet łączony. Najpierw kilkadziesiąt minut jazdy quadami, potem krótki odcinek na wielbłądach, przerwa na herbatę lub kolację pod gwiazdami i pokaz tańca (czasem z „taniec derwisza” i ogień), a po wszystkim powrót do hotelu.
Brzmi jak plan doskonały, ale ma swoje „ale”. Wielbłądy pokonują często tylko symboliczny odcinek i część osób ma poczucie, że to bardziej fotostop niż realna przejażdżka. Kolacje bywają mocno turystyczne i serwowane dla kilku grup naraz. Jeżeli ktoś lubi klimat „show” i wspólnej zabawy, będzie zadowolony. Kto szuka ciszy i poczucia, że „jest sam na pustyni”, powinien szukać bardziej kameralnych programów.
Jeepy i 4×4 – dla tych, którzy wolą patrzeć niż prowadzić
Nie każdy ma ochotę prowadzić quada po nierównym terenie. Alternatywą jest safari jeepami lub samochodami 4×4. W jednym aucie jedzie zwykle 6–8 osób plus kierowca, a trasa obejmuje kilka punktów: punkt widokowy, pełnoprawną wioskę beduińską, czasem kanion lub oazę.
To rozwiązanie dobre dla rodzin z małymi dziećmi, osób z problemami z kręgosłupem lub tych, którzy po prostu nie czują się pewnie na jednośladach. Jeżeli w planie jest przejazd przez kanion (np. Colored Canyon, Abu Galum – przy dłuższych wycieczkach), trzeba dopytać o długość marszu pieszo i stopień trudności. „Lekki trekking” bywa bardzo różnie rozumiany.
Całodniowe wypady w góry Synaju
Osobną kategorię stanowią dłuższe wycieczki w głąb Synaju, często z elementem religijnym lub przyrodniczym: klasztor św. Katarzyny, Góra Mojżesza, kaniony. To już nie jest typowe „safari na godzinę” – dochodzi kilka godzin w busie, wejścia piesze, zmiany wysokości i temperatury.
Takie wypady warto rezerwować świadomie: to nie jest program „wciśnijmy jeszcze po śniadaniu”. W zamian dostaje się zupełnie inny obraz Egiptu niż ten znany z resortu: surowe góry, kamienne doliny i spokojniejsze tempo niż na plaży przy hotelowym barze.
Organizacja idealnego dnia na pustyni: godziny, trasa, warunki pogodowe
Największym sprzymierzeńcem udanego safari jest nie tyle dobry quad, co rozsądnie dobrana pora dnia. Pustynia w sierpniu o 13:00 ma zupełnie inne oblicze niż ta sama trasa o wschodzie słońca.
Poranek, popołudnie czy wieczór – kiedy jechać?
Krótki przegląd, jak różnią się pory dnia:
- Wczesny poranek (ok. 5:00–8:00) – najprzyjemniejsza temperatura, miękkie światło, mniejszy tłok. Dobra opcja dla dzieci i osób źle znoszących upał. Minus: pobudka „na urlopie” o godzinie, którą zna się raczej z poniedziałkowych lotów służbowych.
- Popołudnie (ok. 15:00–17:00 start) – zwykle najpopularniejszy termin. Początek bywa wciąż upalny, ale temperatura powoli spada, a końcówka przypada na zachód słońca.
- Wieczór/noc – rzadziej oferowane, bardziej kameralne opcje, czasem połączone z obserwacją gwiazd przez teleskop. Zimą bywa chłodno, więc przydaje się dodatkowa bluza.
W środku lata lepiej omijać środek dnia – nawet jeśli program „tak wychodzi w grafiku”, można poszukać innego biura lub poprosić o poranne safari. Słońce potrafi zużyć więcej energii niż sama jazda.
Jak wygląda typowy rozkład wycieczki safari
Oczywiście każdy organizator ma swoje drobne różnice, ale schemat bywa podobny:
- Odbiór z hotelu (bus/minibus, 15–40 minut jazdy).
- Krótki instruktaż i testowa jazda na quadzie lub zajęcie miejsca w jeepie.
- Jazda w stronę wybranego punktu (wioska beduińska, punkt widokowy, kanion) z jednym fotostopem po drodze.
- Postój na herbatę, zdjęcia, ewentualnie krótką przejażdżkę na wielbłądach.
- Powrót tą samą lub inną trasą.
- Odwiezienie do hotelu i tradycyjny „przegląd piasku” w butach.
Przy kompletowaniu dnia dobrze jest założyć, że całość wraz z transferem zajmie więcej, niż deklarowane w katalogu „2–3 godziny”. Egipskie 2 godzinny blok potrafi rozciągnąć się do czterech, jeżeli dojdą opóźnienia, zbieranie uczestników z kilku hoteli i drobne przystanki „shoppingowe”.
Sezon, wiatr i temperatury – czego się spodziewać
Synaj ma wyraźne wahania sezonowe. Latem temperatura potrafi sięgnąć ekstremów, zimą zaś poranki i wieczory są zaskakująco chłodne, zwłaszcza na pustyni i w górach.
- Lato (czerwiec–wrzesień) – bardzo gorąco, szczególnie w środku dnia. Na safari obowiązkowo długie, jasne ubranie, kapelusz lub chusta oraz duża ilość wody.
- Zima (grudzień–luty) – w dzień przyjemnie, ale po zachodzie temperatura spada gwałtownie. Na wieczorne programy przyda się bluza lub lekka kurtka i coś na szyję.
- Wiosna/jesień – najbardziej komfortowe okresy na wypad w głąb pustyni, także na dłuższe trasy z trekkingiem.
Do tego dochodzi wiatr. Najbardziej daje się we znaki na quadach: piasek uderzający w twarz i oczy potrafi skutecznie odebrać radość z jazdy. Dobre gogle lub okulary przylegające do twarzy to nie jest „bajer do zdjęć”, tylko realna ochrona.
Co założyć i co zabrać na pustynne safari
Strój ma duży wpływ na komfort. Przyda się kilka sprawdzonych patentów:
- Długie, lekkie spodnie i koszulka – chronią przed słońcem i otarciami od siedzenia na quadzie.
- Zakryte buty – najlepiej sportowe. Japonki szybko przegrywają z kamieniami i gorącym piaskiem.
- Chusta typu arafatka – do owinięcia twarzy i szyi. Często można ją kupić na miejscu, ale wtedy cena zależy od umiejętności targowania.
- Okulary przeciwsłoneczne/gogle – im lepiej przylegają, tym mniej piasku w oczach.
- Krem z wysokim filtrem – na odkryte części ciała, także zimą.
- Mały plecak lub nerka – na wodę, telefon, dokumenty. Torby wiszące luźno mogą przeszkadzać w prowadzeniu.
Wiele osób zabiera też cienkie rękawiczki rowerowe – przydają się, gdy kierownica quada nagrzewa się od słońca lub dłonie zaczynają się ślizgać.

Bezpieczeństwo podczas safari – quady, wielbłądy i kontakt z pustynią
Pustynia robi wrażenie, ale jest środowiskiem wymagającym. Do tego dochodzi sprzęt mechaniczny, zwierzęta i grupy turystów o bardzo różnym doświadczeniu. Kilka praktycznych zasad potrafi oszczędzić sporo stresu.
Quady – jak jeździć, żeby wrócić z kompletem łokci
Większość uczestników siada na quad pierwszy raz w życiu, a instruktaż trwa często kilka minut. To oznacza, że o bezpieczeństwie decyduje głównie ostrożność samego kierowcy. Kilka prostych reguł:
- Trzymaj się kolumny – wyprzedzanie bez zgody pilota to proszenie się o zderzenie lub zgubienie się w pyłowej chmurze.
- Dystans – nie jedź „na zderzaku” za poprzednim quadem. Gdy ten nagle zwolni na kamieniu, reakcja może nie zdążyć.
- Hamowanie – lepiej hamować delikatnie wcześnie niż gwałtownie tuż przed zakrętem. Na piachu i drobnym żwirze quad potrafi „pójść bokiem”.
- Pasażer – jeśli jedziecie we dwójkę, umówcie się, że nie będzie nagłych ruchów, wstawania w czasie jazdy i przekładania się z boku na bok.
Jeżeli po testowej jeździe czujesz, że quad to nie jest jednak Twoja bajka, lepiej poprosić o miejsce jako pasażer. To zero wstydu, za to sporo bezpieczeństwa dla całej kolumny.
Kask, pasy i „nie, to nie jest tylko do zdjęć”
Część osób traktuje kask jak zbędny dodatek, który psuje fryzurę. Tymczasem nierówności, drobne uskoki i kamienie powodują, że nawet przy umiarkowanej prędkości można stracić panowanie nad pojazdem. Kask, dobrze zapięty pod brodą, to absolutna podstawa – tak samo jak zapięte pasy w jeepie.
Przy odbiorze sprzętu warto rzucić okiem na stan hamulców, luz na kierownicy i ogólny wygląd quada. Jeżeli coś budzi wątpliwości, lepiej zgłosić to od razu i poprosić o wymianę pojazdu. Egipcjanie zazwyczaj wolą zamienić maszynę, niż później tłumaczyć się z wypadku.
W tym miejscu przyda się jeszcze jeden praktyczny punkt odniesienia: Najpiękniejsze uliczki w Taxco, mieście srebra.
Wielbłądy – spokojne, ale nie pluszowe
Przejażdżka na wielbłądzie jest z reguły krótka, ale i tak wymaga odrobiny uwagi. Zwierzę podnosi i opuszcza się w dwóch ruchach – najpierw przód, potem tył (lub odwrotnie). Zaskoczony turysta, który w tym momencie puści siodło, łatwo traci równowagę.
Podczas wsiadania i zsiadania najlepiej trzymać się mocno przedniej części siodła i lekko odchylić do tyłu, gdy zwierzę się podnosi. Nie wkładaj rąk w pobliże pyska, nie ciągnij za ogon ani nie próbuj „poklepywać jak psa”. Beduiński opiekun zwykle wie, który wielbłąd lubi towarzystwo, a który ma gorszy dzień.
Picie wody i ochrona przed słońcem
Odwodnienie następuje na pustyni szybciej niż nad hotelowym basenem – pot paruje błyskawicznie i łatwo nie zauważyć, ile płynów się traci. Dobrą praktyką jest wypicie szklanki wody już przed wyjściem z pokoju, zabranie minimum 1–1,5 litra ze sobą (na osobę przy krótkim safari) i regularne małe łyki zamiast „jednego dużego” co dwie godziny.
Do tego dochodzi krem z filtrem aplikowany nie tylko na ramiona i twarz, ale też na kark, uszy, wierzch dłoni i stopy, jeśli wystają z butów. Spalone uszy potrafią zepsuć urlop równie skutecznie jak zgubiony paszport.
Kontakt z przyrodą – zwierzęta, rośliny i śmieci
Na pustyni bywa mało oczywistych form życia, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Skorpiony, pająki czy węże unikają ludzi, jednak nie reagują dobrze na grzebanie w norach czy podnoszenie kamieni „bo ciekawe, co pod spodem”. Jeśli przewodnik mówi, by nie oddalać się od wyznaczonej trasy, to zwykle wie, co mówi.
Dobrym zwyczajem jest też nie zostawianie po sobie śmieci – plastikowe butelki i torebki nie znikają w magiczny sposób, tylko lądują w kadrze kolejnej grupy turystów. Jeżeli na postoju nie ma kosza, warto wziąć odpadki z powrotem do busa.
Dzień nad Morzem Czerwonym – główne typy rejsów z Sharm
Drugi filar wycieczek z Sharmu to morze. Rejsy mają różne nazwy, ale w praktyce da się je podzielić na kilka głównych kategorii – od lekkiego „plażowania na łodzi” po intensywny dzień z nurkowaniem.
Rejs snorkelingowy na Ras Mohammed
Ras Mohammed to park narodowy znany z bogatych raf i dużej ilości ryb. Standardowy program obejmuje transfer do portu, wejście na łódź, 2–3 postoje na snorkeling i obiad na pokładzie. Czasem w pakiecie jest także krótka wizyta w Zatoce Magicznej lub przy słonym jeziorze (w wersjach łączonych bus + łódź).
To dobry wybór na pierwsze spotkanie z Morzem Czerwonym: widoki są efektowne nawet z powierzchni, a grupa zwykle zróżnicowana – od rodzin z dziećmi po osoby, które spędzają pół życia z rurką w zębach.
Tiran Island i okoliczne rafy
Rejsy „plażowe” – dzień na łodzi bez spiny
Nie każdy marzy o pływaniu z rurką przez kilka godzin. Część rejsów z Sharmu to spokojniejsze wypady, w których główną atrakcją jest sam relaks na wodzie: leżaki na górnym pokładzie, muzyka, przerwy na kąpiel z platformy, obiad w formie bufetu.
Takie programy często mają w nazwie „relax boat”, „turkish boat” albo „pirate boat”. Scenariusz wygląda podobnie:
- transfer z hotelu do portu w godzinach porannych,
- wejście na stylizowaną łódź (drewniany gulet, „statek piracki”, czasem katamaran),
- 1–2 postoje na kąpiel i opcjonalny snorkeling z pokładu,
- obiad i napoje bezalkoholowe w cenie,
- leniwie spędzony czas w drodze powrotnej – opalanie, zdjęcia, drzemka w cieniu żagli.
To dobry wybór dla rodzin z małymi dziećmi, osób, które nie czują się pewnie w wodzie lub po prostu potrzebują dnia „w pół śnie” po intensywnym safari. Rurki i maski są zazwyczaj dostępne na pokładzie, ale jakość bywa różna, więc najlepiej mieć swój zestaw lub przynajmniej własny ustnik.
Łodzie z przeszklonym dnem i łodzie półpodwodne
Jeśli pomysł wejścia do morza wywołuje dreszcz, ale rafa nadal kusi, dobrym kompromisem są łodzie z przeszklonym dnem lub tzw. łodzie półpodwodne. Z zewnątrz wyglądają jak zwykłe jednostki, ale pod pokładem mają klimatyzowaną część z dużymi oknami tuż przy linii rafy.
Program trwa zwykle 1,5–2 godziny wraz z transferem. Po zejściu na dolny pokład siedzisz wygodnie na ławce, a rafa „przepływa” za oknem – bez moczenia stóp i bez walki z maską. To rozsądna opcja dla:
- rodzin z dziećmi, które boją się głębokiej wody,
- osób starszych lub z ograniczoną mobilnością,
- turystów z problemami uszu czy zatok, którym odradza się częste zanurzanie.
W słoneczne dni przez szybę widać bardzo dużo – ryby, fragmenty koralowców, czasem żółwie. Warto usiąść po stronie, która podczas rejsu będzie „od rafy”; załoga zazwyczaj podpowiada, gdzie lepiej się rozlokować.
Wędkarskie rejsy na Morzu Czerwonym
Między snorkelingiem a pełnoprawnym nurkowaniem gdzieś na uboczu egzystuje jeszcze świat amatorów wędki. Organizowane są krótkie (poranne) i dłuższe (całodniowe) rejsy wędkarskie, podczas których łódź zatrzymuje się w miejscach znanych z obecności okoni, lucjanów czy barakud.
Sprzęt i przynęty zazwyczaj zapewnia organizator. Od uczestnika wymaga się głównie cierpliwości, czapki i odporności na słońce. Ryby rzadko się zabiera – w większości przypadków po zrobieniu zdjęcia wracają do wody, choć zdarzają się rejsy, podczas których kucharz na pokładzie przygotowuje część złowionych okazów do obiadu.
Snurkowanie i nurkowanie – jak przygotować się do dnia na rafie
Morze Czerwone to mocny kandydat do tytułu „najpiękniejszy basen, w jakim kiedykolwiek pływałeś”. Żeby nie zmieniło się w najdroższy dzień z obtartą piętą i wodą w masce, przydaje się odrobina przygotowania.
Sprzęt do snorkelingu – wypożyczyć czy przywieźć swój
Maski, rurki i płetwy dostaniesz na większości łodzi i w hotelowych wypożyczalniach, ale ich stan bywa loterią. Uszczelka lekko nadgryziona słońcem, porysowana szybka, rurka, która „pamięta” kilku poprzednich właścicieli – standard.
Jeżeli planujesz kilka dni z rurką, opłaca się przywieźć swój zestaw:
- Maska – najlepiej z pojedynczą szybą, dopasowana do twarzy. Przymierz ją przed wyjazdem: przyłóż do twarzy bez paska, wciągnij powietrze nosem. Jeśli trzyma się bez trzymania ręką, to dobry znak.
- Rurka – z zaworkiem jednokierunkowym i „suchą” końcówką (dry top), ograniczającą przypadkowe zalanie wodą podczas falowania.
- Płetwy – krótsze, miękkie modele z kieszenią na gołą stopę są wygodne przy schodzeniu z plaży i z pokładu. Na łodzi lepiej zabrać cienkie skarpetki neoprenowe lub przynajmniej sportowe – pięty podziękują.
Maski pełnotwarzowe kuszą wygodą, ale nie wszędzie są mile widziane. Niektóre centra nurkowe odradzają je ze względów bezpieczeństwa (np. przy gwałtownym zalaniu). Jeśli już taką zabierasz, upewnij się, że dobrze odprowadza powietrze i nie uciska twarzy.
Pianka, koszulka UV i ochrona przed słońcem z góry i z wody
Woda w Morzu Czerwonym jest ciepła, ale kilkugodzinne pływanie wychładza organizm szybciej, niż się wydaje. Do tego dochodzi intensywne słońce odbijające się od tafli. Dlatego przydaje się:
- koszulka UV lub cienka pianka – chroni jednocześnie przed słońcem i otarciami od kamizelki,
- szorty lub strój jednoczęściowy – bikini czy luźne spodenki przy wyskakiwaniu z łodzi potrafią żyć własnym życiem,
- krem z filtrem wodoodpornym – nakładany co najmniej 20–30 minut przed wejściem do wody; im mniej się ściera po masce, tym lepiej.
Standardowe kremy szybko spłukuje woda, a część składników chemicznych szkodzi rafom. Coraz częściej na miejscu można kupić filtry określane jako „reef friendly” – zwykle droższe, ale mniej inwazyjne dla środowiska.
Podstawowe zasady bezpieczeństwa przy snorkelingu
Nawet świetny pływak w obcym miejscu może poczuć się niepewnie. Morze ma prądy, falowanie i – w odróżnieniu od hotelowego basenu – nie ma ratownika na gwizdek. Kilka reguł porządkuje sytuację:
- Nie wypływaj sam daleko od łodzi lub pomostu – najbezpieczniej pływać w parze lub w zasięgu wzroku przewodnika.
- Kamizelka asekuracyjna to nie wstyd – daje luz psychiczny, szczególnie osobom mniej pewnym w wodzie i dzieciom. Można wtedy skupić się na oglądaniu ryb, a nie na liczeniu ruchów nóg.
- Omiń strefy silnego prądu – przewodnik zwykle pokazuje, gdzie prąd „ciągnie”. Lepiej nie testować go na sobie „z ciekawości”.
- Nie dotykaj ani nie stój na rafie – poza aspektami ekologicznymi to także kwestia bezpieczeństwa. Koralowce ranią jak szkło, a niektóre organizmy żywe (np. ogórki morskie, jeżowce) nie są fanami kontaktu fizycznego.
Jeśli czujesz, że oddalasz się zbyt szybko od łodzi, nie panikuj. Obróć się na plecy, uspokój oddech i płynąc spokojnym „żabką na plecach”, wróć w stronę grupy. Zaskakująco często to właśnie panika powoduje kłopoty, a nie sam prąd.
Intro nurkowe (Discover Scuba) – pierwsze zejście pod wodę
Dla wielu osób wyjazd do Sharmu kończy się pierwszym nurkowaniem z butlą. Tzw. intro nurkowe lub „Discover Scuba Diving” to program dla osób bez uprawnień, prowadzony jeden na jednego (lub dwuosobowo) z instruktorem.
Do kompletu polecam jeszcze: Turtle Hatchery – ochrona żółwi w Tangalle — znajdziesz tam dodatkowe wskazówki.
Przebieg dnia wygląda zazwyczaj tak:
- krótkie szkolenie na łodzi: podstawowe sygnały ręką, zasada oddychania przez automat, zachowanie pod wodą,
- dobór sprzętu – pianka, kamizelka, butla, płetwy,
- zejście do wody przy linie, stopniowe zanurzanie na kilka metrów,
- ok. 15–20 minut pod wodą trzymając się za rękę lub kamizelkę instruktora,
- powrót na łódź i ewentualnie drugi krótki „skok” w innym miejscu.
Intro to dobry test, czy nurkowanie w ogóle jest dla ciebie. Jeśli czujesz dyskomfort przy zakrytym nosie lub oddechu tylko przez usta, powiedz o tym instruktorowi przed wejściem do wody. Doświadczona osoba ma kilka trików, które pomagają przełamać pierwsze napięcie.
Kontraindykacje i zdrowie przy nurkowaniu
Nurkowanie, nawet rekreacyjne, wymaga przyzwoitego zdrowia. Najczęstsze przeszkody to:
- ostre infekcje dróg oddechowych, zatok, ucha,
- nieuregulowane choroby serca lub płuc,
- ciąża, szczególnie zaawansowana,
- epizody utraty przytomności, niektóre choroby neurologiczne.
Przed zapisaniem się na intro warto spokojnie odpowiedzieć na pytania z ankiety medycznej (zwykle rozdawanej na łodzi). Zatajenie problemu „bo szkoda dnia” bywa potem najdroższą oszczędnością wyjazdu. Jeśli masz wątpliwości, skonsultuj się z lekarzem jeszcze przed urlopem.
Jak połączyć snorkeling, diving i odpoczynek w jednym dniu
Wiele łodzi łączy intro nurkowe z snorkelingiem. Część uczestników w danym miejscu schodzi pod wodę z instruktorem, a reszta grupy pływa na powierzchni. To dobry kompromis, jeżeli jedna osoba w parze chce nurkować, a druga woli maskę i rurkę.
Żeby dzień nie zamienił się w maraton, warto ułożyć go w głowie jeszcze przed wyjazdem:
- jeśli masz zaplanowane intro, zostaw sobie chociaż jeden postój „tylko na patrzenie z pokładu” – organizm też potrzebuje chwili przerwy,
- nie przesadzaj z ilością skoków z łodzi i długim pływaniem na każdym postoju – zmęczenie często przychodzi nagle dopiero w drodze powrotnej,
- pij wodę regularnie, nawet jeśli „przecież jestem w wodzie, więc mi nie gorąco”.
Co spakować na dzień na morzu z Sharmu
Zestaw na łódź jest prosty, ale kilka drobiazgów często robi różnicę między „super dniem” a „wszystko miałem poza tym jednym…”:
- ręcznik plażowy – hotelowe zwykle można zabrać, ale upewnij się wcześniej w recepcji,
- lekka bluza lub pareo – na wietrzny powrót, szczególnie po intensywnym pływaniu,
- czapka z daszkiem lub kapelusz – przydaje się także na górnym pokładzie w czasie postoju w porcie,
- wodoodporne etui na telefon – fale i chlapiący sąsiedzi nie biorą odpowiedzialności za elektronikę,
- mała gotówka – na napiwki dla załogi, ewentualne napoje typu cola/sok, jeśli nie są w cenie,
- tabletki na chorobę morską – szczególnie jesienią i zimą, gdy wiatr potrafi solidnie rozbujać łódź.
Dobrym nawykiem jest też założenie stroju kąpielowego już w hotelu. Przebieranie się w ciasnej łazience na łodzi w tłumie osób, które wpadły na ten sam pomysł w tym samym momencie, nie należy do ulubionych wspomnień z wakacji.
Kontakt z rafą – jak oglądać, żeby było co oglądać za kilka lat
Rafy w okolicach Sharmu są regularnie odwiedzane przez tysiące turystów. Każde nadepnięcie, każde podparcie się o koralowiec przy wychodzeniu z wody zostawia ślad. Przy masowej skali to się kumuluje.
Kilka prostych zachowań naprawdę robi różnicę:
- używaj wyznaczonych wejść do wody (pomost, korytarz w rafie), nie przełaź „na skróty” po koralach,
- zachowuj dystans – nie goni ryb, nie próbuj „przytrzymać” żółwia do zdjęcia,
- nie karm ryb chlebem ani innymi przekąskami z lunchu – to szkodzi zarówno im, jak i rafie,
- jeśli widzisz kogoś stojącego na rafie, pokaż gestem, by odpłynął – presja grupy działa często szybciej niż uwagi przewodnika.
Zdjęcia z GoPro czy telefonu w wodoodpornym etui wychodzą najlepiej, gdy jesteś spokojny i wypoczęty. Im mniej machania rękami i pogoni za „idealnym ujęciem”, tym większa szansa, że w kadrze zamiast czyjejś pięty pojawi się naprawdę ciekawy mieszkaniec rafy.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jakie wycieczki z Sharm El Sheikh da się realnie połączyć w jeden dzień?
Najczęściej łączy się półdniowe safari na pustyni z luźniejszym popołudniem. Popularne zestawy to: poranne quady lub wielbłądy, a reszta dnia przy basenie w hotelu albo poranne safari i popołudniowe snurkowanie z pomostu hotelowego.
Drugim sensownym połączeniem jest krótszy rejs po Morzu Czerwonym, a wieczorem spokojny spacer po Naama Bay czy Old Market – bez dokładania do tego jeszcze quadów czy „city touru”. Całodniowy rejs + wieczorne safari brzmi ambitnie, ale w praktyce większość osób marzy wtedy tylko o prysznicu i klimatyzacji.
Czy lepiej wybrać całodniową wycieczkę, czy wersję „light” na pół dnia?
Całodniowe wycieczki są dla osób, które lubią aktywny wypoczynek, mają w miarę sprawny kręgosłup i nie boją się kilku godzin w transferach i na słońcu. To opcja dla tych, którzy chcą „konkretnych wspomnień”, a nie tylko leżaka przy basenie.
Półdniowe wersje lepiej sprawdzają się u rodzin z małymi dziećmi, seniorów, osób z problemami zdrowotnymi albo tych, którzy dopiero sprawdzają, czy pustynia i Morze Czerwone to ich klimat. Przy krótkim pobycie „lightowe” programy pozwalają coś zobaczyć, ale nie wycinają całego dnia z urlopu.
Które jest bardziej męczące: safari na pustyni czy rejs po Morzu Czerwonym?
Pustynia mocniej „dobija” ciało: jesteś wystawiony na suche, gorące powietrze, kurz, wibracje i jazdę w pozycji półpochylonej. Kręgosłup i stawy dostają wyraźny sygnał, że to nie był dzień w spa. Dla osób po kontuzjach czy z problemami z plecami intensywne safari może być za ciężkie.
Rejs po Morzu Czerwonym jest zazwyczaj łagodniejszy dla kręgosłupa, ale swoje robi kołysanie łodzi, palące słońce i wysiłek przy snurkowaniu lub nurkowaniu. Jeśli ktoś ma chorobę morską, szybciej doceni stabilny piasek pustyni niż bujającą się łódź.
Kiedy najlepiej zaplanować pierwszą wycieczkę z Sharm El Sheikh?
Pierwszego dnia po przylocie lepiej odpuścić najbardziej wymagające wycieczki. Organizm zwykle walczy wtedy z niedospaniem, zmianą temperatury i inną kuchnią. Na start lepiej działa lekki program: krótszy rejs, półdniowe safari albo sam spacer po mieście i plażowanie.
Bardziej intensywne wypady – całodniowe rejsy, długie safari, nocne wyjazdy do Kairu czy na Górę Synaj – sensowniej zaplanować od drugiego–trzeciego dnia, kiedy ciało już „złapie rytm”. To prosty sposób, żeby nie spędzić połowy wymarzonej wycieczki na walce z własną energią.
Jak rozpoznać, że plan wycieczek jest przeładowany i trzeba coś odpuścić?
Dobry sygnał ostrzegawczy: jeśli już przy śniadaniu czujesz, że wczorajszy dzień „siedzi w kościach”, a myśl o kolejnym całodziennym programie bardziej męczy niż cieszy, to pora coś skrócić. Kolejny jest moment, kiedy trzeci raz z rzędu wybierasz w głowie klimatyzowany pokój zamiast nowych atrakcji.
Standardowe safari czy rejs (4–8 godzin z transferami) praktycznie wypełniają dzień. Jeśli po jednym takim dniu jesteś wyraźnie zmęczony, lepiej w kolejnym dorzucić tylko lekką aktywność – spacer po mieście, krótki wypad nad morze – niż wciskać drugą „pełną petardę” pod rząd.
Czy lepiej kupować wycieczki u rezydenta w hotelu czy w lokalnym biurze?
U rezydenta i w hotelowym biurze jest najprościej i najbardziej „bezobsługowo”: łatwa komunikacja, szybkie formalności, często polskojęzyczny pilot i jasne procedury w razie problemów. Minusem jest zwykle wyższa cena za ten komfort.
Lokalne biura w Sharm El Sheikh oferują z reguły niższe ceny i większą elastyczność programu (mniejsze grupy, możliwość modyfikacji godzin, zmiana quadów na buggy itp.). Wymagają jednak kilku pytań kontrolnych: o licencję, ubezpieczenie, stan sprzętu, język pilota i realną wielkość grupy. Dla wielu osób sensownym kompromisem jest miks: jedną ważniejszą wycieczkę biorą u rezydenta, a prostsze programy u lokalnych organizatorów.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze konkretnej wycieczki fakultatywnej z Sharm?
Poza ceną liczą się przede wszystkim: zakres ubezpieczenia, stan sprzętu (łodzi, quadów, buggy), maksymalna liczba osób w grupie oraz to, czy przewodnik mówi po polsku lub przynajmniej dobrze po angielsku. Im bardziej „intensywna” wycieczka, tym ważniejsze są szczegóły techniczne.
Dobrym zwyczajem jest też dopasowanie programu do własnej kondycji i zdrowia. Kto ma słaby kręgosłup – raczej spokojniejszy rejs niż hardcore na quadach po kamieniach. Kto źle znosi kołysanie – lepiej pustynia niż trzy nurkowania z łodzi. Czasem najlepszym rozwiązaniem jest… podzielić się w parze lub grupie i każdy wybiera swoją wersję idealnego dnia.
Co warto zapamiętać
- Sharm El Sheikh to świetna baza wypadowa, bo transfery na pustynię i do portu są krótkie, dzięki czemu w jeden dzień da się sensownie połączyć 2 różne aktywności – o ile nie robisz z urlopu obozu przetrwania.
- Najpraktyczniejsze są zestawy typu: półdniowe safari + relaks w hotelu lub krótki rejs + spokojny wieczorny spacer po kurorcie; łączenie całodniowego rejsu z wieczornymi quadami brzmi dobrze tylko w katalogu.
- Całodniowe wycieczki są dla osób lubiących ruch, akceptujących dłuższe transfery i brak całego dnia przy basenie, natomiast rodziny z dziećmi, seniorzy i „testujący Egipt” lepiej odnajdą się w wersjach półdniowych i krótszych programach.
- Pustynia mocno obciąża ciało – wibracje, kurz, brak cienia, pozycja na quadzie; Morze Czerwone męczy inaczej (słońce, kołysanie, wysiłek tlenowy przy snurkowaniu), przez co osoby z problemami kręgosłupa zwykle lepiej znoszą rejs niż safari.
- Planując dzień, trzeba uczciwie ocenić własną energię: jedna wycieczka 4–8 godzin zazwyczaj wypełnia dzień, a dokładanie kolejnych atrakcji często kończy się znużeniem i kłótniami zamiast „wakacyjnego wow”.
- Pierwszy dzień po przylocie lepiej przeznaczyć na lżejszy program – organizm dopiero przyzwyczaja się do upału, zmiany czasu i innego jedzenia, więc ciężkie safari czy całodniowy rejs od razu „na starcie” to proszenie się o kryzys formy.
Źródła
- Egypt Tourism Statistics Report. Egyptian Ministry of Tourism and Antiquities (2023) – Dane o ruchu turystycznym, popularności Sharm El Sheikh i wycieczek fakultatywnych
- South Sinai Governorate Tourism Guide. South Sinai Governorate – Informacje o infrastrukturze turystycznej, portach, pustyni Synaj i atrakcjach regionu
- Red Sea and Sinai Travel Advice – Egypt. UK Foreign, Commonwealth & Development Office (2024) – Zalecenia dot. bezpieczeństwa, wycieczek na pustynię i rejsów po Morzu Czerwonym
- Travel Advice: Egypt. Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland (2024) – Oficjalne wskazówki dla turystów, m.in. wycieczki fakultatywne i lokalni organizatorzy
- Global Code of Ethics for Tourism. World Tourism Organization (UNWTO) – Zasady odpowiedzialnej turystyki, relacje z lokalnymi biurami i usługodawcami
- Guidelines for Recreational Diving and Snorkelling. Divers Alert Network (DAN) Europe – Wytyczne dot. obciążeń fizycznych, bezpieczeństwa i kondycji przy nurkowaniu i snorkowaniu
- Recreational Diving Medical Screening System. Undersea and Hyperbaric Medical Society – Ocena przeciwwskazań zdrowotnych do nurkowania, obciążenia dla kręgosłupa i układu krążenia
- Quad Bike and Off‑road Vehicle Safety Guidelines. World Health Organization – Violence and Injury Prevention – Ryzyka zdrowotne i obciążenia przy jeździe quadami, zalecenia bezpieczeństwa
- Heat and Health: Fact Sheet. World Health Organization (2023) – Wpływ wysokiej temperatury i odwodnienia na organizm, zalecenia dla podróżnych




